Marta Skylar
Aviation News Editor
26.05.2026 17:01

Tajlandia wprowadza jedną z najbardziej zauważalnych zmian w przepisach wjazdowych dla turystów w ostatnim roku: rząd zatwierdził zniesienie 60-dniowego ruchu bezwizowego dla 93 krajów i terytoriów oraz powrót do bardziej zróżnicowanego modelu dopuszczenia. Dla podróżnych oznacza to prostą, ale ważną rzecz: kraj, który jeszcze niedawno stawiał na maksymalnie liberalny wjazd, teraz ponownie przechodzi do dokładniejszego podziału według typów krajów, okresów pobytu i kanałów оформления podróży.

Decyzję zatwierdził gabinet ministrów Tajlandii 19 maja 2026 roku. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Tajlandii doprecyzowało, że obecny 60-dniowy system będzie całkowicie zniesiony dla wszystkich 93 krajów i terytoriów, które go dotyczyły. Zamiast tego kraj utrzymuje 30-dniowy model bezwizowy dla części rynków, tworzy nowy 15-dniowy system dla wybranych krajów i drastycznie skraca listę państw, których obywatele będą mogli korzystać z Visa on Arrival. Jednak najważniejsze dla turystów jest to, że konkretne listy i szczegóły techniczne muszą zostać jeszcze opublikowane w osobnych aktach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Royal Gazette, a nowe przepisy zaczną obowiązywać po 15 dniach od tej publikacji.

Co dokładnie zdecydowała Tajlandia

Według oficjalnego wyjaśnienia Departamentu Spraw Konsularnych, nowa konstrukcja składa się z pięciu głównych elementów. Po pierwsze, dla każdego kraju lub terytorium ma pozostać tylko jeden typ przywileju wizowego, aby uniknąć nakładania się kilku reżimów jednocześnie. Po drugie, 60-dniowy system bezwizowy dla 93 krajów zostaje całkowicie zniesiony. Po trzecie, 30-dniowy ruch bezwizowy dla podróży turystycznych zostaje zachowany, ale lista krajów i terytoriów zostaje skrócona z 57 do 54. Po czwarte, wprowadzany jest nowy 15-dniowy ruch bezwizowy dla trzech krajów lub terytoriów. Po piąte, system Visa on Arrival zostaje zawężony z 31 krajów lub terytoriów do zaledwie czterech.

Te liczby same w sobie pokazują skalę rewizji. Nie chodzi o kosmetyczną poprawkę, ale o niemal całkowite przepakowanie logiki dopuszczania zagranicznych turystów. W zeszłym roku właśnie 60-dniowy ruch bezwizowy był jednym z głównych narzędzi, za pomocą których Tajlandia starała się podtrzymać popyt, stymulować dłuższe podróże i częściowo zrekompensować nierównomierne odrodzenie międzynarodowej turystyki. Teraz władze de facto przyznają, że zbyt szeroka liberalizacja stworzyła nowe problemy.

Dlaczego Bangkok zmienia kurs

Oficjalnie rząd wyjaśnia decyzję kilkoma powodami: bezpieczeństwem narodowym, interesami ekonomicznymi, zasadą wzajemności, koniecznością usunięcia dublowania różnych reżimów wjazdowych i wygodą elektronicznego systemu wizowego. W praktyce oznacza to, że Tajlandia nie chce już obsługiwać bardzo różnych rynków turystycznych w ten sam sposób tylko z chęci utrzymania wysokiego przepływu za wszelką cenę.

Reuters, powołując się na szefa departamentu konsularnego MSZ Tajlandii, podaje również inny motyw: dłuższe okresy pobytu zaczęły być częściej wykorzystywane w celach innych niż bezpośrednio turystyczne. Tajlandia od dawna balansuje między chęcią zarabiania na turystyce a potrzebą ograniczania pseudoturystycznych schematów, nielegalnego zatrudnienia, przedłużających się „visa runów” i pobytów, które formalnie wyglądają jak wakacje, a w rzeczywistości mają inny cel. Dlatego teraz akcent przesuwa się z prostego zwiększania czasu pobytu na podejście bardziej kontrolowane i selektywne.

Dla rynku jest to również sygnał, że władze przechodzą od polityki szybkiego stymulowania popytu do modelu precyzyjnego dostrajania. Tajlandia nie rezygnuje z turystyki jako strategicznego silnika gospodarki, ale chce wyraźniej oddzielić krótkie wakacje, długie zimowania, podróże służbowe, segment cyfrowych nomadów i faktycznie turystyczne wjazdy. Część tego obciążenia ma oczywiście przejąć system e-Visa oraz inne specjalistyczne kategorie wizowe.

Co to oznacza dla turystów w tej chwili

Główna zasada najbliższych dni brzmi: nie należy opierać się na starym założeniu, że Tajlandia automatycznie przyznaje 60 dni bezwizowo niemal wszystkim kluczowym rynkom. Dopóki nowe normy nie weszły w życie, obecny system formalnie nadal obowiązuje. Jednak po publikacji w Royal Gazette i upływie 15-dniowego okresu przejściowego warunki mogą się znacząco zmienić w zależności od obywatelstwa podróżnego.

Dla osób, które już przebywają w Tajlandii lub zdążą wjechać przed wejściem w życie nowych przepisów, rząd przekazał ważne zapewnienie: będą one mogły pozostać w kraju do końca już dozwolonego okresu pobytu. Zmniejsza to ryzyko chaotycznych zmian dla tych, którzy już zaplanowali wypoczynek, wynajęli zakwaterowanie lub zaplanowali kombinowany plan podróży po kraju.

Z kolei osoby rezerwujące podróże na czerwiec i później powinny sprawdzać nie ogólne porady turystyczne, ale aktualne wymagania dla swojego paszportu. Dotyczy to szczególnie podróżnych, którzy planowali długi pobyt na wyspach, pracę zdalną nad morzem lub połączenie wakacji z kilkoma wjazdami do sąsiednich krajów. Jeśli nowy porządek przywróci część rynków do formatu 30-dniowego, takie scenariusze będą musiały zostać przebudowane z wyprzedzeniem, a w niektórych przypadkach konieczne będzie wystąpienie o e-Visa.

Dlaczego ta wiadomość jest ważna dla całego rynku turystycznego

Zmiana nie pojawiła się w próżni. Według danych Reutersa, od 1 stycznia do 17 maja 2026 roku Tajlandia przyjęła 12,9 miliona zagranicznych turystów, co jest wynikiem o 3,31% niższym niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Państwowe oczekiwania na rok również stały się bardziej powściągliwe: około 32 miliony odwiedzających przeciwko około 33 milionom w zeszłym roku. Dla kraju, w którym turystyka pozostaje jednym z kluczowych źródeł walutowych, miejsc pracy i popytu na transport, jest to zauważalny sygnał.

Na pierwszy rzut oka w takiej sytuacji logiczniej byłoby wręcz przeciwnie – rozszerzyć ruch bezwizowy. Ale Tajlandia dokonuje trudniejszego wyboru. Rząd prawdopodobnie dochodzi do wniosku, że nie każdy wzrost przepływu turystycznego jest równie korzystny. Jeśli łagodne przepisy tworzą większe obciążenie dla kontroli granicznej, wzmacniają szare schematy lub nie dają pożądanego efektu ekonomicznego, władze są gotowe poświęcić część wygody na rzecz bardziej kontrolowanego modelu.

Dla linii lotniczych, hoteli i infrastruktury przyjmującej oznacza to okres adaptacji. Biura podróży i agregatory online będą zmuszone do aktualizacji warunków sprzedaży i komunikacji z klientami. Przewoźnicy lotniczy będą musieli dokładniej informować pasażerów o zasadach wjazdu jeszcze przed wylotem. Sektor hotelarski, szczególnie w strefach kurortów, może zauważyć zmianę struktury popytu: mniej spontanicznych długich podróży i więcej krótszych, precyzyjnie zaplanowanych wakacji.

Jak wpłynie to na trasy przez Bangkok i bramy kurortów

Dla większości międzynarodowych turystów Tajlandia zaczyna się od dużych węzłów lotniczych, przede wszystkim Bangkoku. Dlatego nowe przepisy są szczególnie ważne dla tych, którzy lecą przez lotnisko Bangkok Suvarnabhumi (BKK) jako główny punkt wjazdu do kraju lub przesiadają się tam na dalszy lot na wyspy i do regionów kurortów. Jeśli okres pobytu bezwizowego dla wybranych rynków zostanie skrócony, zmieni się również logika rezerwacji: część turystów zacznie dokładniej wybierać czas trwania podróży, kombinację lotów wewnętrznych i datę wylotu powrotnego.

To samo dotyczy noclegów przy głównych bramach powietrznych. W przypadku wczesnych przylotów, przesiadek lub późnych międzynarodowych wylotów tradycyjnie rośnie rola krótkich przystanków miejskich i lotniskowych, w tym w hotelach przy lotnisku Bangkok Suvarnabhumi. Dla tras kurortów podobna logika działa również w Phuket, gdzie noc przed wylotem lub po przylocie często staje się częścią całej podróży, dlatego warto wcześniej rozważyć opcje hoteli przy lotnisku Phuket.

Z praktycznego punktu widzenia oznacza to, że zmiana wizowa w Tajlandii nie jest wąską wiadomością biurokratyczną. Bezpośrednio wpływa ona na to, jak ludzie planują wakacje: na ile dni rezerwują hotel, czy wybierają trasę open-jaw, czy zostawiają zapas na wyspy, czy łączą Tajlandię z Malezją, Singapurem lub Wietnamem w jednej podróży.

Co powinni teraz zrobić podróżni

Najrozsądniejsza strategia w tej chwili to nie spieszyć się z założeniami i poczekać na finalną listę krajów po publikacji nowych aktów. Ale już dziś warto podjąć kilka podstawowych kroków. Jeśli podróż jest planowana na granicy wejścia w życie przepisów, należy sprawdzić datę publikacji w Royal Gazette. Jeśli trasa jest dłuższa niż 30 dni lub zakłada niestandardowy cel podróży, lepiej od razu sprawdzić możliwość wystąpienia o e-Visa. Jeśli natomiast podróż jest krótka, ale powiązana z sztywnymi datami, ważne jest posiadanie prawidłowego potwierdzenia trasy powrotnej i niepoleganie na starych artykułach czy forach.

Osobno warto pamiętać, że Tajlandia od kilku miesięcy dąży do bardziej kontrolowanego systemu wjazdu. Dlatego obecna decyzja nie wygląda na przypadkowy zwrot, ale na kontynuację szerszej linii: mniej uniwersalnych przywilejów, więcej ukierunkowanych reżimów, cyfrowych narzędzi i podziału podróżnych według celu podróży.

Podsumowanie

Zniesienie 60-dniowego ruchu bezwizowego dla 93 krajów jest ważną wiadomością nie tylko dla tych, którzy wybierają się do Tajlandii w najbliższym czasie, ale i dla całego azjatyckiego rynku turystycznego. Tajlandia pokazuje, że era maksymalnie szerokich popandemicznych uproszczeń stopniowo się kończy, a na pierwszy plan wysycha kontrola, adresowość i bardziej uważne zarządzanie przepływami turystycznymi. Dla samych podróżnych główny wniosek jest prosty: przed podróżą do Tajlandii latem 2026 roku zasady wjazdu należy sprawdzić szczególnie uważnie, nawet jeśli rok temu wydawały się one dawno zrozumiałe i i stabilne.