Marta Skylar
Aviation News Editor
26.05.2026 16:30

W UE weszły w życie nowe zasady dotyczące krótkoterminowego wynajmu mieszkań: co zmieni się dla turystów, Airbnb i Booking.com

W Unii Europejskiej od 20 maja 2026 roku zaczęto stosować nowe ramy przejrzystości dla short-term rentals — krótkoterminowego wynajmu mieszkań, które turyści rezerwują przez platformy online. Dla podróżnych nie oznacza to natychmiastowego zniknięcia mieszkań z Airbnb czy Booking.com w całej Europie, ale oznacza ważną zmianę zasad gry: władze krajów i miast otrzymują bardziej ujednolicony mechanizm kontroli nad takimi ogłoszeniami, a platformy mają jaśniejsze obowiązki w zakresie weryfikacji numerów rejestracyjnych, przekazywania danych i usuwania naruszeń. Dla rynku turystycznego jest to jedna z najważniejszych wiadomości tygodnia, ponieważ dotyczy nie pojedynczej linii lotniczej czy jednego kierunku, ale całego systemu zakwaterowania miejskiego w Europie.

Chodzi o Rozporządzenie UE 2024/1028 w sprawie zbierania i wymiany danych w obszarze krótkoterminowego zakwaterowania. Komisja Europejska poinformowała, że nowe zasady już obowiązują w całej Europie, a ich celem jest uczynienie sektora bardziej przejrzystym, pomoc władzom w lepszym dostrzeżeniu realnej wielkości rynku oraz ograniczenie nielegalnych ogłoszeń. W praktyce jest to ważne nie tylko dla regulatorów i platform, ale także dla turystów, ponieważ to właśnie segment mieszkań, apartamentów i domów na krótkie wyjazdy stał się jedną z kluczowych części współczesnego rynku travel.

Co dokładnie zmieniło się od 20 maja

Główna nowość polega na tym, że UE uruchomiła jednolite ramy normatywne dla zbierania i przekazywania danych o short-term rentals. Jeśli konkretne państwo członkowskie wprowadza wymogi rejestracyjne dla takiego zakwaterowania lub chce otrzymywać dane od platform, musi to robić nie dowolnie, ale w ramach nowego europejskiego systemu. Sam regulamin działa według logiki, którą często opisuje się jako opt-in/opt-out: kraje nie są zobowiązane do tworzenia identycznych lokalnych reżimów we wszystkich regionach, ale jeśli stosują rejestrację lub wymagają danych, wtedy muszą działać zgodnie ze wspólnymi zasadami.

Te wspólne zasady przewidują kilka podstawowych zmian. Po pierwsze, tam gdzie kraj lub region stosuje rejestrację, właściciel mieszkania musi otrzymać unikalny numer rejestracyjny. Po drugie, platformy online muszą wyświetlać ten numer w ogłoszeniu, weryfikować go i przeprowadzać losowe kontrole, aby wykrywać nielegalne lub nieprawidłowe oferty. Po trzecie, organy państwowe otrzymują prawo do żądania usunięcia z publikacji ogłoszeń, które nie spełniają zasad. Po czwarte, platformy będą przekazywać dane o liczbie nocy i zakwaterowań poprzez jeden cyfrowy punkt dostępu stworzony w każdym państwie, które zdecydowało się korzystać z takiego systemu.

Dla dużych platform sprawozdawczość musi być miesięczna. Dla mniejszych i mikroplatform prawo przewiduje uproszczony tryb, w tym kwartalne przesyłanie danych. Jest to ważny niuans: UE stara się wzmocnić kontrolę bez nadmiernej presji administracyjnej na drobnych graczy, ale jednocześnie czyni przejrzystość nową normą dla rynku.

Dlaczego właśnie teraz ten temat jest tak ważny

Sektor krótkoterminowego wynajmu przestał być niszową częścią turystyki od dawna. Według danych Komisji Europejskiej stanowi on już około jednej czwartej wszystkich ofert zakwaterowania turystycznego w UE. A według statystyk Eurostatu, tylko w 2025 roku goście spędzili 951,6 miliona nocy w krótkoterminowym zakwaterowaniu zarezerwowanym przez platformy online. To kolosalna skala, która wyjaśnia, dlaczego temat wyszedł daleko poza spór między hotelami a Airbnb.

Dla miast o dużym obciążeniu turystycznym short-term rentals od dawna stały się częścią szerszej dyskusji o rynku mieszkaniowym, obciążeniu infrastruktury, podatkach, uczciwej konkurencji i jakości środowiska miejskiego. Dla podróżnych to również nie jest abstrakcyjna polityka. To właśnie dzięki takim serwisom wielu rezerwuje wyjazdy rodzinne, dłuższe city-breaki, wypoczynek z kuchnią, osobnymi sypialniami lub zakwaterowanie poza standardowym modelem hotelowym. Dlatego każda zmiana zasad w tym segmencie nieuchronnie wpływa zarówno na wybór turysty, jak i na strukturę oferty na rynku.

Jednocześnie ważne jest, aby nie wyolbrzymiać efektu pierwszego dnia. Nowe rozporządzenie nie oznacza, że 20 maja wszystkie kraje UE jednocześnie uruchomiły identyczne systemy rejestracji i zaczęły masowo usuwać ogłoszenia. Realny wpływ będzie zależał od tego, jak szybko każdy kraj, miasto lub region skonfiguruje infrastrukturę cyfrową, zastosuje lokalne zasady i zacznie korzystać z nowych narzędzi. Dlatego dla turystów nie jest to raczej szokujący zwrot, lecz początek nowego etapu bardziej kontrolowanego i mniej chaotycznego rynku.

Co to oznacza dla Airbnb, Booking.com i innych platform

Dla największych platform wiadomość ta ma charakter strategiczny. Nie mogą one już traktować krótkoterminowego wynajmu w UE jako sfery, w której każdy rynek żyje niemal według własnej logiki, a standardy wymiany danych zbyt mocno się różnią. Teraz kierunek jest jasno wyznaczony: więcej weryfikacji, więcej integracji technicznej z systemami państwowymi i większa odpowiedzialność za to, co dokładnie jest wystawiane na platformie.

Z jednej strony może to zwiększyć zaufanie do tego segmentu. Jeśli nielegalne lub wątpliwe obiekty będą stopniowo znikać, turyści częściej otrzymają przewidywalny produkt, a lokalne władze lepszy obraz tego, co dzieje się na rynku. Z drugiej strony może to doprowadzić do zmniejszenia części oferty w niektórych miastach lub dzielnicach, szczególnie tam, gdzie lokalne zasady były już surowe lub gdzie wiele ogłoszeń działało w szarej strefie.

Dla platform oznacza to również dodatkowe koszty związane z compliance, integracjami technicznymi i wsparciem gospodarzy. A rynek, jak zwykle, prędzej czy później przenosi część takich kosztów na ceny, prowizje lub surowsze warunki dla właścicieli mieszkań. Dlatego nowe zasady należy odczytywać nie tylko jako wiadomość regulacyjną, ale i jako czynnik, który z czasem może wpłynąć na dostępność i koszt zakwaterowania w popularnych europejskich miastach.

Co to oznacza dla turystów w praktyce

Dla podróżnego główny wniosek jest prosty: rezerwowanie mieszkań i apartamentów w UE stanie się mniej „dzikim” rynkiem i będzie bardziej sformalizowane. W krótkiej perspektywie może to przynieść kilka praktycznych skutków.

  • Po pierwsze, w niektórych miastach może zmniejszyć się liczba wątpliwych lub nie w pełni legalnych ofert. Jest to korzystne dla bezpieczeństwa i przewidywalności rezerwacji, ale czasami będzie oznaczać mniejszy wybór w terminach szczytowych.
  • Po drugie, w centrach historycznych i najbardziej obciążonych dzielnicach ceny mogą pozostać wysokie lub nawet wzrosnąć, jeśli legalna oferta będzie kurczyć się szybciej niż popyt.
  • Po trzecie, dla turystów stanie się jeszcze ważniejsze rezerwowanie z wyprzedzeniem w popularnych kierunkach, szczególnie na lato, duże wydarzenia, festiwale i długie weekendy.
  • Po czwarte, większą uwagę trzeba będzie poświęcić zasadom anulowania, podatkom turystycznym, kaucjom i statusowi samego zakwaterowania, a nie tylko zdjęciom i ocenom.

Jest i pozytywny moment dla rodzin i indywidualnych podróżnych: jeśli rynek stanie się bardziej przejrzysty, będzie mniej przypadków, gdy turysta przyjeżdża na miejsce i styka się z problematycznym zakwaterowaniem, formalnie nieistniejącym adresem lub obiektem, który w dowolnym momencie może zostać usunięty z platformy. Dla konsumenta jest to ważniejsze, niż się wydaje, ponieważ to właśnie krótkie wyjazdy miejskie najbardziej cierpią z powodu awarii w zakwaterowaniu.

Jeśli planujesz podróż do dużych europejskich miast, warto porównywać nie tylko cenę zakwaterowania, ale i ogólną logistykę trasy. Na przykład, planując podróż do stolicy Francji, można wcześniej ocenić opcje przelotu przez lotnisko Paryż — Charles de Gaulle (CDG) lub lotnisko Paryż Orly (ORY), a dopiero potem dopasować dzielnicę zakwaterowania do realnych kosztów czasu na transfer.

Dlaczego jest to ważne dla rynku turystycznego ogółem

Dla europejskiej turystyki jest to znacznie szersza historia niż tylko regulacja Airbnb. W istocie UE stara się znaleźć nowy balans między trzema interesami: potrzebami turysty, prawem lokalnych mieszkańców do normalnego środowiska mieszkaniowego i ekonomicznymi interesami biznesu. Jeśli system będzie działał tak, jak zaplanowano, władze otrzymają dokładniejsze dane, miasta będą mogły precyzyjniej dostosować swoje zasady, a rynek turystyczny odejdzie od modelu, w którym część oferty istnieje półoficjalnie.

Dla sektora hotelowego jest to również ważna wiadomość. Bardziej przejrzysta ewidencja short-term rentals potencjalnie zmniejsza dysbalans konkurencyjny między klasycznymi środkami zakwaterowania a prywatnymi apartamentami, które nie zawsze podlegały tym samym wymogom. Dla destination management jest to szansa na lepsze dostrzeżenie obciążenia dzielnic, sezonowości i faktycznej liczby noclegów turystycznych. Dla statystyki — krok w stronę pełniejszego obrazu realnego przepływu turystów, a nie tylko oficjalnie zarejestrowanych noclegów hotelowych.

Ważne jest również to, że UE nie stara się po prostu zakazać nowego modelu podróżowania. Przeciwnie, chodzi o próbę uczynienia go bardziej sterowalnym. Dlatego ten temat wydaje się jedną z najbardziej praktycznych wiadomości turystycznych tygodnia: nie dotyczy on abstrakcyjnej polityki, ale tego, jak w najbliższych miesiącach i latach będzie zmieniać się sposób rezerwowania zakwaterowania w Europie.

Wniosek

Nowe zasady UE dotyczące krótkoterminowego wynajmu mieszkań nie zmienią europejskiego rynku travel w jedną noc, ale już wyznaczyły nowy kierunek jego rozwoju. Turyści powinni rozumieć jedno: short-term rentals w Europie stają się bardziej regulowane, a zatem stopniowo bardziej przejrzyste, sformalizowane i kontrolowane. Dla niektórych będzie to oznaczać mniej chaosu i więcej zaufania do rezerwacji, dla innych — droższy lub węższy wybór w najbardziej przesyconych lokalizacjach. W każdym razie jest to wiadomość nie na poziomie pojedynczego miasta, ale na poziomie całego ekosystemu turystycznego UE, i właśnie dlatego zasługuje na uwagę podróżnych już teraz.