Marta Skylar
Aviation News Editor
09.06.2026 22:00

IATA gwałtownie pogorszyła prognozy dla linii lotniczych: dlaczego bilety mogą podrożeć w 2026 roku

Międzynarodowa Stowarzyszenie Transportu Powietrznego (IATA) opublikowało 7 czerwca nowe prognozy finansowe dla światowego lotnictwa i znacząco obniżyło oczekiwania na 2026 rok. Główny wniosek dla pasażerów jest prosty: linie lotnicze pozostają ogólnie rentowne, ale ich margines bezpieczeństwa gwałtownie się zmniejszył, a wysokie ceny paliwa lotniczego już teraz pchają taryfy w górę.

Według szacunków IATA, łączny zysk netto linii lotniczych w 2026 roku może wynieść 23 mld dolarów. Jest to prawie połowa kwoty 45 mld dolarów, którą branża, według wstępnych szacunków, zarobiła w 2025 roku, i znacznie mniej niż poprzednia prognoza na 2026 rok wynosząca 41 mld dolarów. Oczekiwana marża netto spada do 2%, a zysk na jednego przewiezionego pasażera do 4,50 dolara.

Dla podróżnych nie oznacza to automatycznego zatrzymania połączeń lotniczych ani nowego globalnego kolapsu. IATA przeciwnie, spodziewa się, że w 2026 roku linie lotnicze przewiozą około 5,1 mld pasażerów, a średnie obłożenie miejsc osiągnie rekordowe 84%. Problem leży gdzie indziej: popyt pozostaje wystarczająco silny, ale koszty rosną szybciej, niż linie lotnicze są w stanie je zrekompensować. W takiej sytuacji część kosztów jest przenoszona na taryfy, część zjada rentowność, a część zmusza przewoźników do rewizji rozkładów, floty samolotów i polityki komercyjnej.

Co dokładnie zmieniło się w prognozie IATA

Nowa prognoza IATA została przedstawiona podczas 82. corocznego spotkania organizacji w Rio de Janeiro. W centrum oceny znajduje się połączenie dwóch czynników: zakłóceń wojennych na Bliskim Wschodzie oraz gwałtownego wzrostu cen paliwa lotniczego. Według obliczeń stowarzyszenia, wydatki linii lotniczych na paliwo w 2026 roku mogą wzrosnąć z 252 mld dolarów w 2025 roku do 350 mld dolarów. Średnia cena paliwa lotniczego szacowana jest na około 152 dolary za baryłkę, w porównaniu do 90 dolarów rok wcześniej.

Jest to bardzo bolesne dla lotnictwa, ponieważ paliwo ponownie staje się jedną z największych pozycji kosztowych. IATA szacuje, że jego udział w kosztach operacyjnych branży wzrośnie do 31,4% w porównaniu do 25,4% w 2025 roku. Nawet jeśli część linii lotniczych wcześniej zabezpieczyła zakupy (hedging), taka ochrona nie pokrywa w pełni długiego okresu wysokich cen i nie eliminuje ryzyka droższego paliwa lotniczego w porównaniu z bazową ceną ropy.

Równolegle IATA spodziewa się, że przychody linii lotniczych z pasażerów wzrosną do 839 mld dolarów, czyli o około 9,2% w stosunku do 2025 roku. Jednak popyt w pasażerokilometrach, według prognoz, wzrośnie tylko o 2,1%. Ta różnica pokazuje, że znaczną część wzrostu przychodów zapewnią nie tyle dodatkowi pasażerowie, co wyższe średnie taryfy i przychody z usług dodatkowych.

Dlaczego Bliski Wschód stał się kluczowym ryzykiem

Najsilniejszy cios spada na Bliski Wschód. Według prognoz IATA, linie lotnicze w tym regionie w 2026 roku mogą przejść od zysku 7,2 mld dolarów w 2025 roku do łącznej straty 4,3 mld dolarów. Oczekiwany spadek popytu w regionie szacowany jest na 11,4%, a przepustowości na 4,4%.

Przyczyna nie tkwi tylko w cenie paliwa. Bliskowschodnie huby tradycyjnie odgrywają ogromną rolę w dalekobieżnych przesiadkach między Europą, Azją, Afryką i Australią. Gdy przestrzeń powietrzna lub poszczególne korytarze stają się niestabilne, część pasażerów przenosi się na inne trasy, loty bezpośrednie lub alternatywne huby. Zmniejsza to obłożenie na części tras przesiadkowych, zwiększa koszty objazdów i sprawia, że planowanie rozkładów staje się mniej przewidywalne.

Dla pasażera może się to objawiać różnie na różnych lotach. Na niektórych kierunkach pojawiają się dłuższe trajektorie lotu i wyższe taryfy, na innych tymczasowe ograniczenia częstotliwości, zmiany godzin przesiadek lub wzrost popytu na alternatywne lotniska. Jeśli podróż odbywa się przez duże centra przesiadkowe, warto dokładniej sprawdzać rozkład przed wylotem i zaplanować większy zapas czasu na przesiadkę. Jest to szczególnie aktualne dla tras przez lotnisko w Dubaju (DXB), lotnisko Doha Hamad (DOH), lotnisko w Abu Zabi (AUH) oraz lotnisko w Stambule (IST), które są często wykorzystywane do dalekich lotów między regionami.

Dlaczego bilety mogą podrożeć nie tylko na trasach bliskowschodnich

Wysoka cena paliwa lotniczego rozprzestrzenia się na rynek globalny, dlatego wpływ nie ogranicza się do lotów przez Zatokę Perską. IATA osobno zaznacza, że Europa jest silnie zależna od importu paliwa z regionu Zatoki Perskiej, a region Azji i Pacyfiku również odczuwa presję z powodu importu ropy, dłuższych tras i wahań walutowych. W Ameryce Północnej, gdzie wiele linii lotniczych rzadziej korzysta z hedgingu paliwowego, wzrost cen paliwa może szybciej przełożyć się na koszty przewoźników.

W praktyce oznacza to, że wzrost cen może być nierównomierny. Najbardziej zauważalny jest on często na dalekobieżnych i skomplikowanych trasach przesiadkowych, gdzie paliwo stanowi większą część kosztów. Klasa biznes i taryfy premium mogą drożeć szybciej, ponieważ to właśnie tam linie lotnicze mają więcej przestrzeni do rekompensaty kosztów. Jednak klasa ekonomiczna również nie jest odizolowana: jeśli przewoźnik ogranicza tanie taryfy promocyjne, wprowadza surowsze zasady bagażowe lub aktywniej sprzedaje usługi dodatkowe, realna wartość podróży dla turysty rośnie.

Ważne jest również to, że linie lotnicze nie zawsze mogą po prostu podnieść ceny bez konsekwencji. Część pasażerów staje się bardziej wrażliwa na cenę, szczególnie na kierunkach wakacyjnych. Dlatego przewoźnicy balansują między droższymi biletami, ograniczaniem mniej rentownych lotów, wyższym obłożeniem samolotów i dodatkowymi przychodami z bagażu, miejsc, priorytetowego wejścia na pokład czy zmiany rezerwacji.

Co to oznacza dla letnich podróży

Dla turystów główny wniosek nie polega na panice, lecz na bardziej uważnym planowaniu. Jeśli kierunek jest już określony, wczesna rezerwacja może być korzystniejsza niż czekanie do ostatniej chwili. W okresie wysokich kosztów linie lotnicze mają mniej motywacji do wyprzedawania miejsc ze znacznymi zniżkami, szczególnie w popularnych terminach, podczas ferii szkolnych, wielkich wydarzeń sportowych i na trasach z ograniczoną konkurencją.

Drugi wniosek – przesiadki powinny stać się bardziej konserwatywne. Gdy korytarze powietrzne ulegają zmianie, a część tras omija niestabilne strefy, nawet niewielkie opóźnienie może wpłynąć na kolejny lot. Jeśli istnieje wybór między bardzo krótką przesiadką a spokojniejszym wariantem, w 2026 roku bezpieczniej jest wybrać zapas czasu. W przypadku nocnych lub długich przesiadek warto wcześniej sprawdzić opcje zakwaterowania, np. hotele przy lotnisku w Dubaju (DXB) lub hotele przy lotnisku Doha Hamad (DOH), jeśli trasa prowadzi przez te huby.

Trzeci wniosek – należy patrzeć nie tylko na podstawową cenę biletu. Jeśli tańsza taryfa nie obejmuje bagażu, wyboru miejsca lub elastycznej zmiany daty, cena końcowa może okazać się wyższa niż taryfa innej linii lotniczej. W obliczu wzrostu przychodów dodatkowych, przewoźnicy jeszcze aktywniej strukturyzują produkty tak, aby pasażer płacił osobno za każdy element podróży.

Które linie lotnicze mogą być bardziej podatne

Największe obciążenie odczuwają przewoźnicy z niską marżą, słabszymi bilansami, wysoką zależnością od paliwa i mniejszym udziałem pasażerów premium. Reuters, powołując się na kierownictwo IATA, zwraca uwagę, że wysokie koszty paliwa mogą przyspieszyć bankructwa i konsolidację wśród niektórych linii lotniczych. Szczególnie podatne mogą być tanie linie lotnicze (low-cost) lub mali przewoźnicy, jeśli nie posiadają wystarczającej poduszki finansowej, silnych programów lojalnościowych, salonów premium lub możliwości szybkiego przesunięcia samolotów na bardziej rentowne trasy.

Nie oznacza to, że tanie linie lotnicze automatycznie stają się niebezpiecznym wyborem. Wiele z nich posiada efektywny model operacyjny i potrafi szybko reagować na popyt. Jednak pasażerowie powinni uważniej śledzić komunikaty przewoźnika, zasady rekompensat, warunki zwrotu kosztów i to, czy na trasie istnieją alternatywne loty w przypadku odwołania. Jeśli chodzi o ważną podróż z przesiadką, wesele, rejs lub opłacona wycieczka w dniu przylotu, zbyt ryzykowne oszczędzanie na krótkiej przesiadce może nie być uzasadnione.

Dlaczego rynek wciąż nie wygląda na załamany

Mimo gwałtownego pogorszenia prognoz, IATA nie opisuje 2026 roku jako pełnego kryzysu popytu. Branża, według podstawowego scenariusza, pozostaje rentowna, ruch pasażerski rośnie, a obłożenie samolotów bije rekordy. To ważne doprecyzowanie: lotnictwo nie mierzy się z gwałtownym zniknięciem chęci do podróżowania, jak podczas pandemii. Obecny szok jest przede wszystkim kosztowy, czyli wywołany droższym paliwem, objazdami, deficytem nowych samolotów i presją makroekonomiczną.

Dlatego efekt będzie bardziej złożony niż prosta formuła „mniej lotów i droższe bilety”. Na niektórych kierunkach może być więcej ruchu bezpośredniego, jeśli pasażerowie unikają przesiadek w ryzykownych regionach. Niektóre afrykańskie lub azjatyckie huby mogą zyskać dodatkowy tranzyt. Europejscy przewoźnicy mogą zyskać na niektórych bezpośrednich trasach między Europą a Azją, ale jednocześnie stracić z powodu wysokiej ceny paliwa, kosztów regulacyjnych i ograniczeń przestrzeni powietrznej.

Dla rynku turystycznego oznacza to okres redystrybucji. Biura podróży, agencje online i hotele będą uważniej śledzić dostępność lotniczą kierunków. Kurorty, które zależą od jednego lub dwóch przewoźników lub od skomplikowanych dalekobieżnych przesiadek, mogą odczuwać wahania popytu silniej. Z kolei kierunki z wieloma lotami bezpośrednimi, konkurencją między liniami lotniczymi i elastyczną ofertą hotelową będą miały większe szanse na utrzymanie turystów nawet przy droższych przelotach.

Jak podróżni powinni działać teraz

Najbardziej praktyczna strategia to planowanie lotu jako części całej podróży, a nie jako osobnego taniego biletu. Przed rezerwacją warto porównać nie tylko cenę, ale także czas przesiadki, zasady bagażowe, reputację trasy, godzinę przylotu, możliwość noclegu przy hubie oraz koszt transferu po przylocie. W przypadku dużych europejskich przesiadek, np. przez Londyn Heathrow (LHR), Paryż Charles de Gaulle (CDG) lub Frankfurt (FRA), warto również uwzględnić sezonowe kolejki, ryzyko strajków i dodatkowy czas na kontrolę.

Jeśli trasa prowadzi przez Bliski Wschód, warto sprawdzać status lotów nie tylko dzień przed wylotem, ale i w dniu podróży. Przydatny jest plan awaryjny: wiedzieć, jakie istnieją alternatywne loty, czy ubezpieczenie pokrywa opóźnienia i odwołania oraz czy taryfa pozwala na zmianę daty bez nadmiernych kar. Po przylocie do dużego hubu warto również wcześniej zaplanować logistykę naziemną, np. transfer z lotniska w Dubaju lub taksówkę z lotniska w Doha, jeśli przylot zaplanowany jest na późny wieczór lub po długiej przesiadce.

Główna wiadomość IATA dla turystów nie polega na tym, że latanie stanie się niemożliwe, ale na tym, że era bardzo tanich i przewidywalnych przelotów na wielu trasach może tymczasowo zejść na drugi plan. W 2026 roku linie lotnicze będą starały się utrzymać sieć, ale będą to robić w warunkach droższego paliwa, niższych marż i bardziej ostrożnego zarządzania przepustowością. Dla pasażerów oznacza to: rezerwować mądrzej, czytać zasady taryfy uważniej i zostawiać więcej miejsca na nieprzewidziane zmiany.