Turystyka przyjazdowa do USA ponownie spadła w maju: co pokazują najnowsze dane NTTO
Najnowsza statystyka Narodowego Biura Podróży i Turystyki USA (NTTO) ukazała niejednoznaczny obraz amerykańskiego rynku turystycznego: ogólny międzynarodowy ruch lotniczy w maju 2026 roku pozostał wyższy niż poziom przedpandemiczny, ale napływ zagranicznych gości do USA ponownie zmalał. Dla podróżnych oznacza to nie tylko zmianę cen i dostępności lotów, ale także ważny sygnał o tym, jak niestabilnie odradza się popyt na podróże do USA przed szczytowym sezonem letnim.
Co się stało
Według danych NTTO, w maju 2026 roku międzynarodowe przewozy lotnicze do i z USA wyniosły 22,7 mln pasażerskich przesiadek. Jest to o 1,2% mniej niż w maju 2025 roku, ale jednocześnie 103,3% poziomu z maja 2019 roku. Na pierwszy rzut oka wygląda to na niemal pełny powrót międzynarodowego połączenia lotniczego. Jednak szczegóły pokazują słabszy punkt: nie wszystkie przepływy pasażerskie są tak samo korzystne dla turystyki przyjazdowej do USA.
Kluczowy wskaźnik dla hoteli, miast, touroperatorów, muzeów, restauracji i firm transportowych to nie tylko liczba pasażerów na lotach międzynarodowych, ale przede wszystkim liczba zagranicznych gości przybywających do kraju. I tutaj liczby są gorsze: przyjazdy obywateli spoza USA transportem lotniczym z innych krajów w maju osiągnęły 4,5 mln, co jest wynikiem o 4,5% niższym niż rok wcześniej. NTTO szczególnie wyróżnia tzw. overseas visitor arrivals, czyli przyjazdy z krajów spoza Kanady i Meksyku: wyniosły one 2,8 mln i spadły o 6,5% w ujęciu rocznym.
Wskaźnik ten jest szczególnie ważny, ponieważ turyści dalekobieżni zazwyczaj spędzają w USA więcej nocy, częściej łączą kilka miast, wydają więcej na zakwaterowanie, loty wewnętrzne, wycieczki i zakupy. Dlatego spadek przyjazdów overseas, nawet przy ogólnym wysokim ruchu lotniczym, może być dotkliwie odczuwalny na poziomie konkretnych kierunków.
Dlaczego jest to ważne właśnie teraz
Majowa statystyka pojawiła się w momencie, gdy amerykańska turystyka liczy na silne lato 2026 roku. Oficjalna prognoza NTTO przewiduje wzrost ogólnej liczby międzynarodowych odwiedzin w USA w latach 2026-2030, a U.S. Travel Association w wiosennej prognozie wskazała, że część popytu powinno podtrzymać Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2026. Jednak najnowsze majowe liczby przypominają: wielkie wydarzenia same w sobie nie gwarantują równomiernego powrotu zagranicznych turystów.
W 2025 roku, według prognoz U.S. Travel, międzynarodowe wizyty przyjazdowe do USA skurczyły się o 5,5% do 68,3 mln, a powrót do poziomu z 2019 roku nie jest oczekiwany przed 2029 rokiem. Zatem majowy spadek nie może być przypisany jedynie do jednego słabego miesiąca. Wpisuje się on w szerszy okres nierównego odradzania się, gdzie wewnętrzny popyt amerykański pozostaje stosunkowo silny, a wjazd międzynarodowy zależy od warunków wizowych, geopolityki, kosztów lotów, kursów walut i podejścia turystów do USA jako kierunku.
Dla rynku tworzy to podwójny efekt. Linie lotnicze widzą, że trasy międzynarodowe ogólnie nie upadły, ale miasta turystyczne nie zawsze otrzymują taką samą liczbę zagranicznych gości, na jaką liczyły. Hotele mogą mieć obłożenie dzięki podróżom krajowym lub popytowi biznesowemu, ale tracą część wysokokosztowych gości z Europy i innych rynków dalekobieżnych.
Popyt europejski pozostaje słabym punktem
Skift, analizując te same federalne dane, zwrócił uwagę na to, że to właśnie Europa odgrywa nieproporcjonalnie dużą rolę w obecnym spadku turystyki overseas do USA. Europa Zachodnia stanowi znaczną część wysokokosztowego zagranicznego przepływu turystycznego, dlatego jej ochłodzenie jest zauważalne nie tylko w ogólnej statystyce, ale także w dochodach kierunków, które przywykły pracować z europejską publicznością.
Jednocześnie ogólny ruch pasażerski między USA a Europą w maju nie wygląda katastrofalnie: NTTO wskazuje na 7,5 mln pasażerów między USA a krajami europejskimi, co jest wynikiem o 0,2% wyższym niż rok wcześniej i o 5,4% wyższym od poziomu z maja 2019 roku. Ale są to właśnie pasażerowie lotniczy w obu kierunkach, a nie czysty napływ zagranicznych turystów do USA. W tej różnicy kryje się główny wątek: samoloty mogą być pełne, ale równowaga między wjazdem a wyjazdem przesuwa się.
Dla ukraińskich i europejskich podróżnych, którzy planują podróże do USA przez duże węzły, oznacza to, że dostępność lotów może pozostać dobra, ale ceny i warunki podróży zależą od konkretnego kierunku. Na przykład, dla tras przez Londyn Heathrow lub Paryż Charles de Gaulle warto sprawdzać nie tylko taryfę, ale także przesiadki, warunki bagażowe, możliwe zmiany w rozkładzie i wymagania dotyczące tranzytu.
Gdzie ruch utrzymuje się lepiej, a gdzie spadł silniej
W maju największymi rynkami krajowymi międzynarodowego połączenia lotniczego z USA były Meksyk, Kanada, Wielka Brytania, Niemcy i Japonia. Meksyk dostarczył około 3 mln pasażerów, ale jest to o 6,7% mniej niż rok temu. Kanada niemal utrzymała poziom z 2,5 mln pasażerów i spadkiem o 0,7%. Wielka Brytania miała 1,9 mln pasażerów i spadek o 2,3%, Niemcy — 966 tys. i spadek o 7,4%. Z kolei Japonia z 930 tys. pasażerów wykazała wzrost o 2,7%.
Obraz regionalny jest również mieszany. Ameryka Południowa i Środkowa wraz z Karaibami wzrosły o 2,2% do 5,4 mln pasażerów. Azja dodała 3,9% do 2,8 mln, choć wciąż pozostaje o 15,9% poniżej poziomu z maja 2019 roku. Najsilniej spadł Bliski Wschód: 937 tys. pasażerów i minus 23,1% w ujęciu rocznym. Dobrze współgra to z szerszym kontekstem 2026 roku, kiedy regionalne konflikty, trasy objazdowe i droższe paliwo lotnicze wpływają na przepływy tranzytowe.
Dla turystów praktyczny wniosek jest prosty: kierunki z dobrą statystyką niekoniecznie są tańsze, a kierunki ze spadkiem nie zawsze są wygodniejsze. Kiedy linie lotnicze korygują przepustowość, mogą utrzymywać wysokie ceny w popularnych terminach i jednocześnie oferować korzystniejsze taryfy na trasach, gdzie popyt odbiega od oczekiwań. Dlatego planowanie podróży do USA w 2026 roku warto zacząć nie od jednego miasta, ale od porównania kilku węzłów wjazdowych.
Które lotniska pozostają głównymi bramami
NTTO wymienia najaktywniejsze amerykańskie lotniska dla przewozów międzynarodowych w maju: Nowy Jork JFK, Miami, Los Angeles, Chicago O'Hare i San Francisco. Przez lotnisko Nowy Jork JFK przeszło około 2,9 mln międzynarodowych pasażerów, przez lotnisko Miami — 2,1 mln, przez lotnisko Los Angeles LAX — 2 mln, a przez Chicago O'Hare i San Francisco SFO — około 1,4 mln każdy.
Te węzły są ważne nie tylko jako punkty przyjazdu. One określają, jak turyści rozprzestrzeniają się dalej po kraju: część leci lotami wewnętrznymi, część bierze auto, część zostaje na kilka dni w mieście przyjazdu. Właśnie dlatego słabsza turystyka przyjazdowa może wpływać na cały łańcuch usług: hotele przy terminalach, transfery, wynajem aut, wycieczki miejskie, restauracje, a nawet obłożenie lokalnych linii lotniczych.
Pasażerom, którzy lecą przez duże węzły, warto wcześniej sprawdzać status lotów. Do tego przydatne są strony z tablicami online JFK, MIA, LAX, ORD i SFO. Jeśli przylot jest późny lub przesiadka długa, ma sens wcześniej sprawdzić hotele przy JFK, hotele przy MIA lub hotele przy LAX.
Co to oznacza dla podróżnych
Dla zagranicznych turystów spadek napływu przyjazdowego do USA nie oznacza automatycznego potanienia podróży. Rynek działa w bardziej złożony sposób. W popularnych terminach i na trasach do Nowego Jorku, Los Angeles, Miami czy Chicago ceny mogą pozostać wysokie z powodu wewnętrznego popytu, wydarzeń, rejsów wycieczkowych, konferencji i sezonu urlopowego. Ale na niektórych trasach, szczególnie przy elastycznych datach, słabszy popyt międzynarodowy może otwierać lepsze opcje taryf lub hoteli.
Najważniejsze dla planowania — nie odkładać dokumentów. Nawet jeśli bilet lotniczy wydaje się korzystny, podróż do USA zależy od wizy, ESTA dla odpowiednich obywateli, prawidłowego paszportu, przesiadek i możliwości potwierdzenia celu podróży na granicy. Dla turystów z krajów, gdzie sloty wizowe są ograniczone lub rozmowy kwalifikacyjne trzeba rezerwować z wyprzedzeniem, czynniki te ważą nie mniej niż cena biletu.
Także warto obliczyć pełny koszt trasy. W USA duża część budżetu idzie nie tylko na lot i hotel, ale także na transfer z lotniska, logistykę wewnętrzną, bagaż, ubezpieczenie, wynajem auta, parking i wyżywienie. Dla podróży przez Kalifornię lub Florydę może być przydatny wynajem auta w LAX lub wynajem auta w MIA, ale w Nowym Jorku często bardziej praktyczny będzie transfer lub taksówka z JFK.
Co to oznacza dla rynku turystycznego
Dla amerykańskich kierunków majowa statystyka jest ostrzeżeniem, że stawianie tylko na wielkie wydarzenia i ogólną przepustowość lotniczą może być niewystarczające. Jeśli turyści dalekobieżni odkładają podróże, wybierają inne kraje lub napotykają bariery wizowe, miasta mogą nie otrzymać właśnie tego popytu, który przynosi wysokie wydatki na jedną podróż.
Hotele i biura turystyczne będą musiały precyzyjniej pracować z rynkami. Dla Europy ważne są jasne zasady wjazdu, przejrzysta komunikacja w kwestii bezpieczeństwa, konkurencyjne taryfy lotnicze i jasne trasy dla pierwszej podróży. Dla Ameryki Łacińskiej i Karaibów aktualne są cena, częstotliwość lotów i krótsze urlopy. Dla Azji — przywrócenie przepustowości lotniczej, procesy wizowe i zaufanie do trasy. Jedna kampania reklamowa nie wystarczy, jeśli podróżny widzi ryzyko opóźnienia dokumentów lub niestabilną cenę lotu.
Linie lotnicze również otrzymują niejednoznaczny sygnał. Popyt na loty międzynarodowe nie zniknął, ale kierunki odradzają się nierównomiernie. Może to oznaczać bardziej ostrożne dodawanie częstotliwości, bardziej elastyczny podział samolotów między trasami transatlantyckimi, latynoamerykańskimi i azjatyckimi, a także większą uwagę na przesiadki przez węzły, gdzie pasażerowie mogą łączyć USA z Kanadą, Meksykiem lub Karaibami.
Podsumowanie
Majowe dane NTTO nie pokazują kryzysu międzynarodowych przewozów lotniczych do USA, ale pokazują słabość turystyki przyjazdowej. 22,7 mln międzynarodowych przesiadek pasażerskich świadczą o tym, że połączenia lotnicze ogólnie są aktywne. Jednocześnie spadek przyjazdów overseas o 6,5% i dystans do poziomu z 2019 roku oznaczają, że USA na razie nie odzyskały pełnej atrakcyjności dla części zagranicznych turystów.
Dla podróżnych jest to czas uważnego planowania: porównywać kilka lotnisk, sprawdzać dokumenty przed zakupem biletów w taryfach bezzwrotnych, zakładać zapas na przesiadki i nie zakładać, że słabszy popyt automatycznie uczyni podróż tańszą. Dla rynku jest to sygnał, że sezon 2026 roku będzie zależał nie tylko od liczby lotów, ale także od zaufania, prostoty wjazdu, tła geopolitycznego i zdolności kierunków do przekonania turystów, że podróż do USA jest warta swoich kosztów.